2010-12-20, 10:00Mezzana - 10-19.12.2010

Ostatni tydzień spędziłem we Włoskim rejonie Val di Sole. Tam wiedzą jak przyciągnąć ludzi na rozpoczęcie sezonu. Oczywiście na tydzień Free ski najwięcej przyjechało Polaków.

Pod koniec sezonu uznałem, że po trzech latach odpoczywania po wyścigach w cieplejszych rejonach Europy, przyszedł czas na zmianę. W ubiegłą zimę niewiele czasu spędziłem na nartach, a że i ten sposób aktywności lubię, postawiłem na tygodniowe szusowanie. Grudzień to czas, kiedy nie spędzam dużo czasu na rowerze, to i taka przerwa nie namiesza w moich przygotowaniach. W dodatku kupione niedawno biegówki mają uzupełniać moje zimowe treningi. Trasy biegowe, które jak się okazało, są na każdym kroku, świetnie pomagały je realizować.

mezzana1_400Razem z Asią, Maciejem i Łukaszem wyjechaliśmy 10 grudnia wieczorem. W sobotę dotarliśmy na miejsce, ale przez warunki pogodowe i korki na autostradach dopiero wieczorem. Naszą bazą na najbliższy tydzień stał się Hotel Gaia w Mezzanie. Oczarowani widokami nie mogliśmy się doczekać kolejnego dnia, od razu odebraliśmy karnety by na następny dzień nie stać w kolejkach. W niedzielę rano ludzi nie było dużo i ruszyliśmy niemal pierwszą gondolką. Z 900 m n.p.m. szybko wyjechaliśmy na ponad 2 000 m. Piękna panorama otaczających szczytów, różnorodne i super przygotowane stoki, powodowały, że na nartach chciało się jeździć od świtu do zmierzchu. Przemieszczając się z wyciągu na wyciąg poznawaliśmy kolejne trasy. Kolejnego dnia mniej szczegółowo zwiedzaliśmy nasz rejon, tylko sprawnie przejechaliśmy na słynnego Groste. Przejeżdżając przez Madonne wspominałem tegoroczny Transalp. Jak wszystkim narciarzom, stok przypadł nam do gustu. Próbowałem sił na specjalnie przygotowanych hopkach, a wracając trafiłem na początek tras biegowych. Po dwóch dniach spędzonych tylko na zjazdówkach, zaplanowałem, że kolejny dzień zacznę od biegówek. Szybko doceniliśmy położenie naszej miejscowości i hotelu. Autem podjechaliśmy do Madonny, dzięki czemu mogłem zabrać ze sobą obydwa komplety. Przebiegnięcie prawie wszystkich przygotowanych śladów zajęło mi ponad godzinę. Frajda z jazdy wzięła górę nad zaplanowanym spokojnym tlenowym treningiem i pod koniec czułem ogólne zmęczenie. Wspaniałe, jak na biegówkach rozwija się każdy mięsień i poprawia wydolność. Szybko zmieniłem narty i odpoczywając wyjechałem gondolką na Groste. Tam znów seria zjazdów, które przy zaangażowaniu również potrafiły „przypalić” mięśnie. Wieczór spędziliśmy na spacerowaniu po Mezzanie i kosztowaniu Włoskiej pizzy. Kolejny dzień zaplanowałem odwrotnie. Zacząłem od zjazdówek, by skorzystać ze świeżo przygotowanych tras, a skończyłem na biegówkach.

panorama_13_640

W czwartek zrobiliśmy małą wycieczkę do innych kompleksów narciarskich – Pejo, Tonale i Ponte di Legno. Pierwszy, chodź ślicznie położony nie zachwycił nas trasami i szybko przejechaliśmy do Tonale. W zasadzie cały czas nowymi wyciągami zbliżaliśmy się do gondolki na najwyższy w okolicy szczyt –Presena. Na górze było zimno, ale nie zatrzymało mnie to by wyspinać się na grzbiet, z którego roztaczał się fantastyczny widok na lodowiec. Zjazd czarną ścianką poprawił krążenie. Dzień już się kończył, ale zaatakowałem jeszcze szczyty nad Ponte di Legno, w którym mieliśmy metę i start 5 i 6 etapu Transalpu. Każdy stok był świetnie przygotowany, musiałem wybierać pomiędzy poznawaniem nowych tras, a ponownym pokonywaniu tych najlepszych według mnie.

img_3333_640Przez te dni towarzyszyła nam niemal bezchmurna pogoda, niestety w ostatni dzień koło południa zaczęło sypać śniegiem. Z nart wróciliśmy trochę wcześniej, ale spacerując po miasteczku natknęliśmy się na początek trasy biegowej w naszej Mezzanie. Wróciłem do hotelu i już prawie po zmroku przebiegłem całą pętlę. Niesamowite jak w tak małej miejscowości można znaleźć tyle atrakcji. W następny dzień mieliśmy wracać do Polski, ale o 8 razem z Asią poszliśmy jeszcze raz na biegówki, by w pełni nasycić się jazdą i widokami.

W dzień wyjazdu znów było słonecznie, przez co ze smutkiem opuszczaliśmy to wspaniałe miejsce, marząc o jak najszybszym powrocie w tą bajkową krainę. W galerii zamieściłem trochę zdjęć, które niestety tylko po części oddają klimat tych pięknych gór. Można je również znaleźć i komentować na facebooku. Oczywiście z wyjazdu mam też trochę filmików, które wieczorami próbowałem połączyć w jeden filmik, oto próbka:


Artykuły w tej kategorii:

Aklimatyzacja przed Absa Cape Epic - Hermanus [RPA] 17-20.03.2012
(2012-03-20, 20:00)
Aklimatyzacja przed Absa Cape Epic - Hermanus [RPA] 17-20.03.2012
Absa Cape Epic startuje 25 marca. Program przewidziany dla nas ...
więcej
Mezzana - 10-19.12.2010
(2010-12-20, 10:00)
Mezzana - 10-19.12.2010
Ostatni tydzień spędziłem we Włoskim rejonie Val di Sole. Tam ...
więcej
Sycylia 28.10-11.11.2009
(2009-11-11, 12:00)
Sycylia 28.10-11.11.2009
Sycylia. Na przełomie października i listopada udało mi się zrealizować kolejne ...
więcej
Korsyka - 16-28.10.2007
(2007-10-18, 09:00)
Korsyka - 16-28.10.2007
10 niezapomnianych dni. Już przed wyjazdem wiedziałem, że nie będzie to ...
więcej
Copyright © 2010 Piotr Sarna All rights reserved.